koniec

Dzisiejszej niedzieli kończymy cotygodniową lekturę Ewangelii Marka, jego Apokalipsą. Jezus zapowiada uczniom swoje powtórne przyjście, ale nie mówi, kiedy ono nastąpi. Wzywa do wierności jego Słowu.

Ucisk i prześladowania są stałym elementem scenariusza końca. U św. Marka oprócz prześladowań uczniów Pana ucisk oznacza fałszywych mesjaszy, wojny, trzęsienia ziemi, kataklizmy i zniszczenie świątyni.

Po ucisku na ziemi według Jezusa nastąpi wstrząśnięcie porządku kosmicznego. Niewzruszone od czasów stworzenia słońce, księżyc, gwiazdy, niebiosa zastaną poruszone. Jezus mówi o tym w stylu wyroczni prorockich (Ez 32,7; Jl 2,10,31; 3,15; Am 8,9). Jest to również nawiązanie do Księgi Rodzaju. Ciała niebieskie nie będą pełnić funkcji przeznaczonych im przez Boga (Rdz 1,14-19), zwiastując w ten sposób koniec starego stworzenia. W tym astronomowie oraz Biblia są zgodni. To, co znamy jako nasz „stary”, ludzki świat, prędzej czy później musi umrzeć. Wyczerpie się nie tylko jądrowe paliwo gwiazd, ale także Boża cierpliwość, z jaką wciąż jeszcze toleruje On zło (2 P 3,10). to, co stare i przesiąknięte grzechem i ludzkimi łzami, musi umrzeć.

Koniec świata przyniesie również to, na co wszyscy wierzący czekają: ostateczne zwycięstwo Boga. Ewangelia Marka opisuje Jego nadejście w ostatecznym czasie, kiedy pojawi się na obłokach z wielką mocą i chwałą. Obłok i chwała są symbolem bóstwa Chrystusa, które stanie się wówczas jawne dla całego stworzenia – w ten sposób w Starym Testamencie objawia się Bóg (Wj 9,9.16). Jezus swoje przyjście przedstawia na podobieństwo Syna Człowieczego z Księgi Daniela (Dn 7,13-14), przybywającego na obłokach, ale otrzymać z ręki Boga władzę królewską. Jego zwycięstwo jest pewne i zapowiedziane od początku (Hbr 10, 11-14.18). Będzie to również zwycięstwo jego wybranych. Syn człowieczy zabierze ich od końca ziemi aż do szczytu nieba (Ps 107,3; Iz 43,5-6; 49,12).

Jezus mówi: O dniu owym lub o godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. Przyszłość jest tajemnicą wiadomą tylko Bogu Ojcu. Ważniejsze od odgadywania dat jest przygotowanie się do tego, co na pewno nas czeka. Jezus zachęca do bycia czujnymi i podaje przykład drzewa figowego. Kiedy nabiera soków i wypuszcza liście, wiadomo, że lato jest blisko. Pan chce, abyśmy, czytali znaki jego przyjścia, bardziej jednak pragnie, abyśmy Go oczekiwali.

Liturgia dzisiejszej niedzieli mówi o końcu. Zarówno kalendarz, wskazuje na blisko kres roku liturgicznego, jak i forma apokalipsy, a także temat, w każdym z czytań sięgający czasów ostatecznych, przypominają Dies Illa, Ten Dzień, Dzień Sadu, Koniec Świata.

Jest to niemodne, a zarazem trudne. Taki dzień nastąpi, nie da się od niego uciec. Dlatego Jezus mówi o nim otwarcie, co więcej – pyta o naszą gotowość, czujność, zdolność rozpoznawania i bycia gotowym, tak jak gotowy jest człowiek na zimę, gdy obserwuje zmiany w pogodzie.

Ale nie tylko mowa tu o gotowości. Popatrzmy, jak Liturgia próbuje przełamać strach i poczucie niepewności towarzyszące przestrogom o sądzie, śmierci, ucisku. Ten dzień to przyjście Syna Człowieczego, to spotkanie z wyczekiwanym Jezusem. Spokój i szczęście widoczne w słowach psalmisty (Ps 16) są najlepszym przykładem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gaudete

mrok