światło
Ewangelia z V niedzieli zwykłej roku A, skierowana jest do tych, których Jezus chwilę wcześniej nazwał „błogosławionymi”, tzn. szczęśliwymi. Teraz do nich mówi: Jesteście solą ziemi, jesteście światłem świata. To bardzo trudne wezwanie do wiarygodności.
Kontynuujemy słuchanie konstytucji królestwa niebieskiego, czyli Kazanie na Górze. Tydzień temu słyszeliśmy początek, czyli dobrze nam znane Osiem błogosławieństw.
Miasto na górze. Do cierpiących,
płaczących, przegranych, przygnębionych Jezus zwraca się i nazywa ich „solą i
światłem”. Zauważmy, że jest to wezwanie Jezusa do praktykowania
błogosławieństw, które przed chwilą wymienił. Nie są to wskazówki dla
nielicznych, ale dla wszystkich uczniów Jezusa. To dzięki praktykowaniu ich
staną się oni solą i światłością świata.
Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? (Mt 5,13). Zastosowana jest tutaj celowa dwuznaczność: czasownik moraino znaczy: uczynić głupim, ukazać czyjąś głupotę, jak i: pozbawić smaku. Zatem można to zdanie przetłumaczyć: „Jeśli sól okaże się głupia”, jak i: Jeśli sól straci swój smak.
Na nic się już nie przyda, chyba
na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi (Mt 5, 13). Dosłownie: nie ma już mocy
wobec niczego.
Sól, w starożytności była bardzo cenna. Oprócz do konserwowania pokarmów, używaną ją również do ceremonii zawierania przymierza. Każda ze stron spożywała szczyptę soli. Uczniowie Jezusa praktykując ewangeliczne błogosławieństwa, zachowują ten świat od zepsucia oraz przyczyniają się umacniania Przymierza między Bogiem a ludźmi.
Bez wartości. Sól, która straci
smak staje się bezużyteczna. Człowiek, chrześcijanin, który nie wypełnia swojej
misji w świecie, nie potrzebuje Boga, ani bliźnich. Wyrzucenie i podeptanie
jest zapowiedzią odrzucenia zwietrzałej soli, ale nie tylko przez ludzi, ale
również przez Boga w momencie sądu.
Światłość świata. Mamy być
światłem świata. Wyobraźmy sobie jakie to musiało być trudne, jeżeli dla
starożytnych ludzi, którzy nie znali innych, źródeł światła tylko naturalne
(słońce, księżyc i ogień). Dom w starożytności spowijał mrok/półmrok.
Oświetlały je oliwne lampy. Bez nich ciężkie było codzienne funkcjonowanie.
Chrześcijanie są światłem w tonącym w mroku domu, którym jest współczesny
świat. Jesteśmy miastem położonym na górze, dzięki temu wędrowiec orientuje się
w jakim jest położeniu. Ludzka rodzina bez wiernych swojej tożsamości
chrześcijan zgubi się w drodze.
W Liturgii Słowa 5 niedzieli zwykłej najczęściej pada słowo „światło”. Lecz w różnych fascynujących znaczeniach. Psalm 112 przypomina, że to sam Bóg jest światłem, światłem dla prawego człowieka. chodzi tutaj o światło zewnętrzne. Zewnętrzny punkt odniesienia, jak latarnia morska jest dla żeglarza na morzu, tak samo dla człowieka jest Bóg i jego przykazania, pozwala obrać właściwy kurs, kierunek postępowania.
Pierwsze czytanie (Iz 58, 7-10) wspomina dwukrotnie o „twoim świetle”. Chodzi tutaj o światło wewnętrzne. Takie światło według proroka roznieca się w konsekwencji prawego, sprawiedliwego i harmonijnego życia.
Jezus w ewangelii przekracza obie metafory. Wspomina o człowieku błogosławieństw, tak jak psalmista mówi o Bogu. Światło, które jest w człowieku zostało przedstawione mocniej niż u Izajasza: Nie tylko znajduje się ono w nas. Człowiek jest, a właściwie może być, a raczej powinien być takim światłem, jak rozświetlone miasto na górze, które wskazuje właściwy kierunek innym.
Jest to wezwanie do świadectwa. Jest mało czasu, jesteś światłem, możesz nim być, powinieneś, bądź dobrym przykładem dla innych.
Komentarze
Prześlij komentarz