accept

2 Krl 4, 8-12a. 14-16a
Ps 89
Rz 6, 3-4. 8-11 
Mt 10, 37-42

Słowa Jezusa z dzisiejszej ewangelii mają wywołać u nas wstrząs. Mają pokazać różnicę pomiędzy Jego a naszą wizją życia.

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien (Mt 10, 37)

Kontrast. Te słowa to porażający kontrast wobec obrazu Chrystusa, który wcześniej zachęcał do pójścia za Sobą. Teraz wydaje się powstrzymywać, a nawet zniechęcać. Tamten obraz jest prawdziwy, również prawdziwe są te słowa, które padają w dzisiejszej Ewangelii. Jak je rozumieć?

Niegodni Jezusa. Co czyni nas niegodnych Jezusa? Jaki grzech, jaka nieświadomość? Niegodnym Mistrza jest, ten kto kocha bardziej swoich bliskich (ojca, mamę, syna, córkę, brata, siostrę) niż Jego. Kto kocha bardziej swoją rodzinę, niż Jezusa ten nie będzie w stanie iść Jego drogą. Kto jest przywiązany do swojego życia, nie zaakceptuje rzeczywistości Krzyża.

Pierwsze miejsce. Nie chodzi tutaj o przerzucenie wszystkich ziemskich miłości na rzecz apodyktycznego Boga. Chodzi o przyznanie Mu pierwszego miejsca pośród wszystkich relacji.

Wstrząs. Język którym operuje Jezus, ma wywołać wstrząs. Ma ukazać sprzeczność pomiędzy naszą, a Jego wizją życia. Jezus stawia nas przed przepaścią wiary i zaprasza abyśmy w Jego ręce złożyli wszystkie nasze ukochane osoby i relacje, jakie mamy. Słowa Jezusa powinny zabrzmieć jak ostrzeżenie: „Kto chce znaleźć swe życie, straci je” (Mt 14,39). Kto chce na własną rękę szukać sensu życia, kto chce sam ocalić życiowe skarby, straci je. Kto powierzy swoje życie Jezusowi, kto chce je stracić, to znaczy przeżyć dla Noego i z Nim, odzyska swoje życie tym piękniejsze. Nie chodzi tutaj o życie w zaświatach, lecz także o naszą ziemską egzystencję, która z Panem nabiera sensu.

Przyjąć – to wyraz który najczęściej pada w dzisiejszej Liturgii Słowa. Jest to prosta czynność, ale tylko z pozoru. To coś więcej niż akceptacja, tolerancja czy zawarcie znajomości. Gdy kobieta przyjmowała Elizeusza do swojego domu (zob. 2 Krl 4, 8-12a. 14-16a), miała przygotowany pokój, zarezerwowaną przestrzeń wyłącznie dla niego. Przyjąć potrzebującego to znaleźć konkretne miejsce dla niego, zaangażować się w pomoc.

Ciekawe, że taką drogą, drogą przyjęcia, Bóg może wkroczyć w życie człowieka. „Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje” (zob. Mt 10, 37-42). kim jest ten, kogo przyjmuję, mogę rozpoznać dopiero wtedy, gdy go przyjmę. Dopóki będzie na zewnątrz mojego domu, nie będę widział, kim jest. Nie będę wiedział, kim jest Bóg.

A wtedy zacznie się prawdziwa historia Bożego prowadzenia, Jezusowa „nagroda proroka”.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gaudete

koniec

mrok