wiara
Kolejnej, dwudziestej niedzieli zwykłej usłyszymy o spotkaniu Jezusa z kobietą – poganką. Wydaje się, że Jezus nie słyszy jej głosu proszącego o pomoc. Jednak za chwilę pokazuje Izraelitom przykład jej wiary.
Pozostajemy nadal w czwartej części Ewangelii św. Mateusza. Jesteśmy świadkami znaków, które są potwierdzeniem słów Jezusa wypowiedzianych w tej księdze i które zapowiadają przyszłą chwałę. Dwa tygodnie temu słyszeliśmy o cudzie rozmnożenia chleba, w ubiegłym tygodniu Jezus kroczył po jeziorze.
Nie jest to bezpośrednia kontynuacja Ewangelii z poprzedniej niedzieli o Jezusie kroczącym po jeziorze (fragmenty dzielą dwadzieścia dwa wersety). Warto zwrócić uwagę i pamiętać o małej wierze, którą wypomniał Piotrowi Jezus po tym, jak ten w Niego zwątpił. Do kobiety Jezus powie: Wielka jest twoja wiara!
W danej perykopie widzimy jak Jezus pośpiesznie przemierza pogańskie okolice Tyru i Sydonu. Nie chce się zatrzymywać na tej ziemi. Wydaje się, że nawet nie słyszy głosu krzyczącej kobiety, która prosi go o uzdrowienie swojej córki. Sam Jezus tłumaczy, że został posłany do owiec, które poginęły z domu Izraela.
Nie jest to znak szowinizmu narodowego ani wyższości Izraela wobec innych narodów. Jezus wraz z uczniami mają świadomość, że w Izraelu trzeba zacząć głosić Ewangelię. Naród, który od wieków słucha głosu Boga i chodzi Jego ścieżkami, powinien jako pierwszy usłyszeć Słowo Mesjasza i pójść drogą, którą On otwiera. W duchu Izajaszowego proroctwa Izrael ma stać się przewodnikiem dla innych, dlatego to na nim Jezus skupia całą Swoją uwagę.
Jednak głos poganki, kobiety kananejskiej, sprawia, że Jezus nie może przejść obojętnie. On jest Lwem Judy, to ją z powodzeniem można nazwać Lwicą Kanaanu. Będzie walczyć do końca o uwolnienie swojej córki ze szpon złego ducha. Jezus przychodzi na świat jako dziecko narodu wybranego, potomek Dawida, i zostaje wychowany jako praktykujący żyd, otwiera jednak granice Izraela dla wszystkich.
Grozi to każdemu z nas: przekonanie, że jeżeli jesteśmy w Kościele, to znaczy, że jesteśmy wierzący, że sama przynależność wystarczy. W taką pułapkę przekonania wpadli Izraelici. Wiara to nie tylko bycie ochrzczonym, bycie we wspólnocie Kościoła – to coś żywego, o co trzeba nieustannie dbać i co można stracić, choć tej straty nie odnotuje żadna statystyka.
Żywą wiarę pokazują fakty. Piotr będąc blisko Jezusa, okazał się „małej wiary”. Kobieta z Kanaanu, choć poganka, okazała się „wiary tak wielkiej”, że większej Jezus w Izraelu nie widział.
Jezus udając obojętność wobec Kananejskiej kobiety i jej córki, w rzeczywistości ukazał jej żywą, upartą i prawdziwą wiarę. Ona znała Boga lepiej, od tych, którzy byli przy Nim.
Komentarze
Prześlij komentarz