uzdrowił

Autor Ewangelii św. Marka przedstawia jeden dzień z życia Jezusa. Opisuje o trzech epizodach: o uzdrowieniu teściowej Piotra, o uzdrowieniu chorych i opętanych oraz o modlitwie Jezusa i dialogu z uczniami.

Marek w wielkim skrócie relacjonuje dzień z życia Jezusa. Uderza w tym tępo, w jakim następują po sobie wydarzenia. Zaznaczone są od początku przez powtarzające się słowo euthys (natychmiast)Natychmiast po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja [...] Natychmiast powiedzieli Mu o niej [chorej teściowej Piotra]. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im (Mk 1,29–31). Początek pomija obecne w greckim tekście (gr. euthys), które powtarza się w kolejnym zdaniu (przetłumaczone nieco mniej dynamicznie: zaraz). Jezus natychmiast po opuszczeniu synagogi udaje się do domu Szymona i Andrzeja. Tam natychmiast mówią mu o teściowej. Bez słowa zbliża się do teściowej Piotra i ująwszy ją za rękę – podnosi. Jezus działa natychmiast, bez zwłoki. Mistrz nie odpoczywa, nie ma czasu do stracenia. W Nim faktem stało się Królestwo Boże. Czas wszedł w pełnię i decydującą fazę.

Marek opisując uzdrowienie teściowej Piotra używa słowa egerioTego samego, którego użyje na określenie zmartwychwstania, podniesienia ze śmierci (Mk 16,6.14). Tą samą mocą, którą Jezus powstanie z grobu, podnosi chorych. W Nim jest pełnia życia. Wyciągnięta ręka Jezusa przypomina Bożą rękę i dziękczynną modlitwę psalmisty: Lecz ja zawsze będę z Tobą: Tyś ujął moją prawicę (Ps 73,23).

Nieciężko dostrzec powiązanie pomiędzy sceną utrwaloną przez Marka i tą, którą usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu (zob. Hi 7, 1-4. 6-7). Tutaj też mamy łoże i chorobę. Dla Hioba one stają się udręką i wyczekiwaniem. Dla teściowej Piotra kończą się niespodziewaną łaską uzdrowienia. Przy jej łożu stanął Jezus.

Jezusa dzień kończy się pracowicie. Nie ma tam wzmianki o śnie. Uczniowie Jezusa w ten sposób uczą się by całe życie poświęcić drugiemu człowiekowi. Życie Pawła i jemu poddanych świadczy, że wzór Jezusa odcisnął się do głębi w ich sercach i świadomości. Jezus wolny jest od przywiązania do miejsca i ludzkiej wdzięczności. Wolny jest od światowej chwały. Skupia się na głoszeniu Ewangelii. Widać tu skąd Paweł czerpał wzór, kiedy mówił o swojej wolności oraz bezinteresownym głoszeniu Dobrej Nowiny (zob. 1 Kor 9, 16-19. 22-23).

Liturgia Słowa 5 niedzieli zwykłej przeprowadza nas przez cierpienie. Skupiamy się na Hiobie – bohaterze dramatu starotestamentalnego, „ofierze” literackiego zakładu pomiędzy Bogiem i szatanem. Hiob stracił wszystko: rodzinę, dom, posiadłości, w końcu i zdrowie (zob. Hi 7, 1-4. 6-7). Następnie widzimy opis teściowej Piotra. Kadr się rozszerza: widzimy wielu chorych i cierpiących (zob. Mk 1, 29-39).

Droga poprzez cierpienie prowadzi w głąb: z niej wybrzmiewa pytanie: dlaczego? Kto zawinił? Czy to kara? Czy Bóg każe mnie za moje grzechy? Ewangelia wprowadza bardziej dramatyczne pytanie: dlaczego niektórzy dostępują uzdrowienia? Dlaczego nie wszyscy mogą wyśpiewać słowa psalmu: On leczy złamanych na duchu i przewiązuje ich rany... (Ps 147,3).

Jezus pokazuje inną drogę do uzdrowienia, niż tą której oczekują chorzy i cierpiący: wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby (Iz 53,4). Stał się nadzieją. Hiob jej nie poznał, ale Paweł. Dlatego Hiob wypowiada słowa skargi, a u Pawła znajdziemy słowa spokoju i nadziei (zob. 1 Kor 9, 16-19. 22-23).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gaudete

koniec

mrok