do nieba!
Momentem przełomu dla uczniów Jezusa jest Jego wniebowstąpienie. Wraz z odejściem Pana mają głosić Ewangelię nie tylko w Judei, ale aż po krańce ziemi.
Czas Kościoła jest czasem intensywnego głoszenia Dobrej Nowiny – Ewangelii. Od niej zależy los człowieka – zbawienie lub potępienie.
W dzisiejszej Ewangelii Marka Jezus tuż przed wniebowstąpieniem kieruje do uczniów nakaz misyjny: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! (Mk 16,16). Ewangeliści czas po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu rozumieją jako czas Ducha, Kościoła i misji, w którym Ewangelia musi być głoszona aż po krańce świata.
Za czasów Jezusa Ewangelia była głoszona w obrębie Palestyny. Czas Ducha oznacza jej ekspansję, prawdziwy wybuch i uwolnienie w obrębie całego znanego dotychczas świata. W pierwszym czytaniu mogliśmy zauważyć, że Duch otwiera granice i znosi bariery między narodami, sprawiając, że Dobra Nowina rozprzestrzenia się po całym świecie. W Dziejach Apostolskich Jezus przedstawia głoszenie uczniów w czterech etapach: gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 1,8).
Świadkowie zmartwychwstania otrzymują Ducha. On zaś sprawia, że ich głoszeniu towarzyszyć będą spektakularne znaki: złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą, węże brać będą do ręki i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie (Mk 16,17-18). Co z tą zapowiedzią stało się w obecnych czasach? Czy tylko Apostołom Duch Święty asystował tak intensywnie? Dlaczego naszemu głoszeniu nie towarzyszą podobne znaki? Nierzadko we współczesnych wspólnotach charyzmatycznych mamy do czynienia z wylaniem darów Ducha Świętego, nawet cudownymi uzdrowieniami. Te znaki podkreślają, że tym, którzy głoszą Ewangelię, Bóg udziela tego samego Ducha, który działał w jego Synu. Głoszący Ewangelię jest jak Pan, którego sam Bóg namaścił mocą Ducha Świętego (Dz 10,38).
Dla chrześcijan głoszenie Ewangelii jest nie tylko przywilejem, ale również obowiązkiem. Święty Paweł mówi o wiszącej nad nim jak przeznaczenie, greckie fatum, konieczności głoszenia Dobrej Nowiny (ananke). Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii – wykrzykuje apostoł (1 Kor 9,16b). Sam Pan włożył apostołowi ją na ramiona, od niej zależy zbawienie lub potępienie człowieka. Jezus stwierdza to bardzo dobitnie: Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16,16). Jezus nie używa metafory i nie przesadza. Przyjęcie Dobrej Nowiny zbawia (gr. sodzo). Jej odrzucenie ściąga wyrok potępienia (gr. katakrino).
Domem jest niebo. Dom Jezusa. W ostatnich słowach zwraca się do uczniów, tuż przed tym, jak zostaje wziętym do Niebo. Najczęściej powtarza słowo: Ojciec (zob. Dz 1,1-11). Dom to nie tylko miejsce – a właśnie tak najczęściej próbujemy wyobrazić sobie Niebo. To przede wszystkim bliskość bliskich.
Jezus wrócił do Domu Ojca, a Ten posadził Go po swojej prawicy. Uczynił Go głową dla Kościoła (zob. Ef 4,1-13), tworząc bliskość i nową więź – tym razem z nami.
Komentarze
Prześlij komentarz