burza

Jezioro i burza są Jezusowi posłuszne. Ucisza wicher, który rozpętał się wokół łodzi. Do swoich uczniów ma pretensje, że w trudnym doświadczeniu zabrakło im wiary.

Na środku Jeziora Genezaret Jezus robi to samo, co Bóg Stwórca w historii Hioba. Doświadcza go do kresu sił: śpi, wydaje się być odległy a wręcz nieobecny. Co uczynili Jego uczniowie? Zachowali się podobnie jak Hiob (Hi 38, 1. 8-11). Zaczęli głośno wołać: Nauczycielu, nic Cie nie obchodzi, że giniemy? Pytanie jest podobne do pytania Hioba, które łatwo można rozszerzyć na uniwersalne ludzkie oskarżenie: gdzie był Bóg, kiedy doszło do tragedii? Dlaczego cierpią i giną niewinni?

Warto znaleźć wspólne elementy burzy, z której Bóg odpowiada Hiobowi, i burzy, podczas której Jezus zadaje zasadnicze pytanie o wiarę swoim uczniom. W świecie gdzie paradoks i niedoskonałość są tak głęboko wpisane w stworzenie, nie znajdziemy prostej odpowiedzi na pytanie o ludzkie cierpienie, kryzysy i burze. Bóg nie eliminuje zwyczajnie zła oraz trudnych doświadczeń z powierzchni ziemi. Odnosząc się do obrazu z Księgi Hioba, każdej nocy złoczyńcy powstają, aby dopełnić swojego dzieła, aby odsłonił je poranek, a oni zostali w swym czasie ukarani (Hi 38,12-15). Ileż trzeba, by utrzymać w równowadze świat pełen paradoksów. Hiobowa skarga nie zostaje zlekceważona. Zamiast tego Bóg słucha i prowokuje, tłumaczy swój plan, opowiada o trosce, z jaką czuwa nad światem. Ta troska na pewnym etapie przybrała ludzkie ciało i zamieszkała z nami. To Jezus, który w czasie burzy jest z nami do ostatnich chwil. Nikt nie wie co jeszcze się wydarzy, jednak ta obecność nie tylko dodaje otuchy. Ona zbawia i nadaje sens naszym życiowym burzom.

Dzisiejsze czytania prowadzą przez wichry, burze i zawieruchy. Zdążają do spokojnej i bezpiecznej przystani. Bóg wywołany przez Hioba, oskarżony o brak reakcji, cierpliwie broni swojego planu stworzenia i sprawiedliwości. Kolejny raz wszystko porządkuje: Aż dotąd, nie dalej! Tu zapora dla twoich nadętych fal. Gdy uczniowie ze strachu wpadają w panikę i podobnie jak Hiob mają pretensje do Boga: Nauczycielu, nic Cie to nie obchodzi, że giniemy? - Jezus broni się pytaniem: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?

Za każdym razem nieszczęście bardzo nas zaślepia. Nie widzimy obecności Boga. Sprawia to mała wiara, że wydaje się nam, iż Bóg opuszcza ten świat w chwili kryzysu i próby. Że to, co się dzieje, wymyka się Stwórcy spod kontroli.

Aby pokonać strach, żeby się nie bać, trzeba – jak pisze Paweł – żyć w Chrystusie, nie według wzorców tego świata (nie według ciała), nie dla siebie, ale dla Tego, który za nas umarł. Tylko dla Niego. Tylko żyjąc na Jezusowych zasadach, dobijemy do bezpiecznej przystani.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gaudete

koniec

mrok