sprawiedliwy

Postawa Jezusa potwierdza obraz Sprawiedliwego z Księgi Mądrości. Jezus uczy jej swoich uczniów, a to jest już trudniejsze.

Jezus zaprasza uczniów i zarazem nas do wejścia na jego drogę Krzyża, równocześnie daje za przykład dziecko. Co kryje się w tym sprzecznym zestawieniu?

Dzisiejsza perykopa ewangeliczna mówi, że na słowa zapowiadające mękę i zmartwychwstanie uczniowie milczą. Jezus tymczasem drugi raz przypomina, że jego droga do Jerozolimy jest drogą krzyża i zmartwychwstania. Kiedy po raz pierwszy nakreślił ten plan pod Cezareą Filipową, Piotr zaczął go upominać. Jezus musiał go publicznie skarcić, następnie uczniom tłumaczył, że dla Niego i dla nich nie ma innej drogi, jak tylko droga krzyża (Ewangelia z poprzedniej niedzieli). Wówczas też odpowiedzieli milczeniem. W innych sytuacjach uczniowie nie boją zadawać się pytań Jezusowi (zob. Mk 4,10; 7,17; 9,11.28; 10,10; 13,3). Teraz milczą. Dlaczego?

Ponieważ widzą Jezusa w innej roli. Mówiąc o swoim wydaniu w ręce ludzi, Jezus przedstawia się jako Syn Człowieczy. Używa języka apokaliptycznego z Księgi Daniela (Dn 7,14), opisując boską postać, odbierającą z ręki Bożej władzę i panowanie. Mówi o sobie jak o kimś wyjątkowym, jako o Bogu lub Mesjaszu – a równocześnie ma zginąć jak najzwyklejszy przestępca. Dlaczego Mistrz, który tak dobrze się zapowiada, cudotwórca kochany przez ludzi, miałby zginąć w taki sposób?

Uczniowie widzieli Jezusa na drodze do sławy, a siebie samych jako potężnych i szanowanych u Jego boku. Posprzeczali się w drodze, dzieląc między siebie najzaszczytniejsze miejsca. Może uczynili to po deklaracji, że Om odchodzi (ktoś Go musi zastąpić), a może z zazdrości wobec Piotra, Jakuba i Jana, których Jezus wcześniej zabrał na Górę Przemienienia. Myślenie uczniów o sobie i Jezusie zatruły przyziemne pragnienia (Jk 3, 16 – 4,3).

W sytuacjach dramatycznych pytamy często: Czy Bóg jest sprawiedliwy? Gdzie jest sprawiedliwość, gdy mnie dotyka niesłuszna obelga? Gdzie sprawiedliwość, gdzie Bóg, mimo oczywistości sprawy to ja pozostanę ofiarą, a mój oprawca okaże się „niewinny”?

To dramatyczne pytanie zyskuje w dzisiejszej Liturgii Słowa przedziwną odpowiedź. Najpierw Księga Mądrości (Mdr 2, 12. 17-20) rysuje obraz Sprawiedliwego. Stoi po stronie ofiar, nie sędziów. Jest niewygodny, staje się znakiem sprzeciwu. Mówi wprost, że jest ukochanym dzieckiem Boga. Z tych powodów jest prześladowany. Odpowiada nie agresją, lecz łagodnością i cierpliwością. Trudno o taką sprawiedliwość, prawda? Jest to nierealne.

Niemal, że niemożliwe. Z jednym wyjątkiem (Mk 9, 30-37). Sprawiedliwym z Księgi Mądrości okazał się Jezus. Bóg. Pierwszy sprawiedliwy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gaudete

koniec

mrok