mamona

Dziś w Ewangelii czytamy o jedynym nieudanym powołaniu. Jezusowi nie udaje się pozyskać ucznia. Bez spełnienia warunków nie można nim zostać. Idąc za Jezusem, tracimy, aby zyskać stokroć więcej.

Przywykliśmy już do określania go mianem młodzieniec, bowiem tak mówi o nim Mateusz (Mt 19,20). Marek pisze po prostu jeden, pewien człowiek. Zadaje Jezusowi pytanie o życie wieczne oraz potwierdza, że zachowuje przykazania. Jezus ukochawszy go znajduje w nim jeden brak: zbytnie przywiązanie do bogactw. Wyczytawszy je w jego sercu, proponuje uwolnienie się od nich i pójście za Nim. Uczeń odchodzi spochmurniały oraz przerażony i pełen bólu (Mk 10,22). Ewangelista z precyzją oddaje dramat, który rozgrywa się na twarzy mężczyzny. Spochmurniał (gr. stygnadzo), dosłownie: przeraził się, był zaszokowany, zbladł (Ez 27,35; 28,19; 32,10), albo: jego twarz poszarzała, stała się ciemna jak burzowe niebo (Mt 16,3). Odszedł zasmucony, właściwie: pełen żalu (gr. lypoumenos). Mistrz dotknął czułego miejsca.

Samo bogactwo nie jest problemem, serce człowieka, które przywiązuje się do niego i pokłada w nim ufność już tak. Jezus mówi: Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego. W historii człowieka z Ewangelii bogactwo zajęło miejsce Boga. Jezus pragnie uwolnić ludzkie serce i przywrócić w nim należne miejsce Bogu. W wersji tej historii, którą przytoczył św. Marek i Łukasz Pan wypowiada kategoryczne: Nie możecie służyć Bogi u Mamonie.

Człowiek będąc przywiązany do bogactwa przypomina wielbłąda, który dźwiga na plecach i w swoim sercu wszystko, co posiada (Mk 10,25). Obraz którego używa Jezus, można wziąć za hiperbolę, celowe wyolbrzymianie: bogatemu trudniej będzie wejść do Królestwa niż wielbłądowi przejść przez ucho igielne. Rabini, aby oddać coś niemożliwego, mówili o słoniu przechodzącym przez ucho igielne. Jezus może nawiązał do tego przysłowia, albo do innego obrazu znanego słuchaczom, a przedstawiającego jedną z bram jerozolimskich. Zwane „Uchem igielnym” przejście było bardzo wąskie, że poganiacze wielbłądów musieli zdejmować z nich ładunek, aby zwierzęta mogły przejść. Podobnie wąska jest brama prowadząca do Królestwa. Uczniowie są wyraźnie zdziwieni i przerażeni słowami Mistrza. Bogactwo to przecież znak błogosławieństwa.

Królestwo Boże wywraca porządek znany z tej ziemi: bogaci stają się biedakami, a ubodzy opływają we wszystko. Uczniom wybierającym drogę Jezusa, On sam obiecuje życie wieczne, ale nie tylko. Otrzymają także nową rodzinę, stokroć więcej domów, braci, sióstr, matek i dzieci już w tym życiu, choć liczyć się mają z prześladowaniami. Ostatecznie czeka na nich życie w obfitości.

Bogactwo nie jest problemem, nie dlatego bogaty z trudem może się przecisnąć przez bramę Królestwa Niebieskiego, że jest bogaty.

Chodzi o serce – miejsce w człowieku, które – jeśli jest wolne – dokonuje wyboru i potrafi wybrać, co najlepsze. Podobnie jak autor Księgi Mądrości, który jedną spośród wielu innych wartości, mądrość, wolał bardziej niż wszystkie inne – i po prostu pokochał.

Jeśli serce wybierze to, co nie najlepsze – potrafi utracić cechę wolności i przywiązać się, zniewolić, oślepnąć. To dlatego bogaty młodzieniec z Ewangelii przeraził się na Jezusową propozycję, by wszystko sprzedać, to co nie najważniejsze.

Serce, które wybiera mądrość, zyskuje jeszcze jedną cechę poza wolnością: miłość. Umiłowałem – pisze autor Księgi Mądrości. Jezus spojrzał na bogatego człowieka z miłością.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gaudete

koniec

mrok