król
Jezus: Król, którego rysy boskie są głęboko ukryte pod pokornym człowieczeństwem. Jest najmniejszym z nas, Ukrzyżowany.
W czasie swojego ziemskiego życia Jezus zapowiadał, że Syn Człowieczy będzie musiał cierpieć. To nie jest scenariusz, który jego uczniowie wyobrażali sobie dla króla, Jezusa, który w dzisiejszej Ewangelii nazywa siebie królem i rezygnuje z przysługującej mu władzy. Wchodzi bezbronny w nasz ludzki świat, pozostawiając daleko za sobą, w innym wymiarze, aniołów, którzy mieli Go strzec. Czego nie chce dowieść, narażając swoje życie? Nie tylko, że jest jednym z nas. On jest najmniejszym z nas. Przyszedł po to, żeby służyć; żeby oddać za nas swoje życie.
Swoją służbę Jezus, i swoje miejsce na przedzie potraktował bardzo poważnie. Przed Piłatem nie kalkuluje i nie chowa się za plecami innych. Odważnie przyznaje się do tego, że jest królem, chociaż wie, że mówiąc to, ściąga na siebie śmiertelne zagrożenie ze strony rzymskiego prokuratora, który nie toleruje samozwańczych władców i mesjaszy żydowskich. Zależy mu na spokoju, na świętym spokoju za wszelką cenę, nawet za cenę prawdy. Dlatego właśnie za chwilę sprzeda Prawdę, sprzeda stojącego przed nim Jezusa Żydom.
Kiedy Jezus stoi przed Piłatem to w tej chwili jest najmniejszy i równocześnie największy ze wszystkich władców. Uniża się do końca, nie wyrwie swojego życia z rąk potężnego imperium. Równocześnie sięga szczytów swojej wielkości. Jest synem Bożym do końca i jest wierny swojej misji oraz wierny Prawdzie. Twierdzi, że jest Królem, ale jego królestwo nie jest z tego świata. Jego królowanie polega na odważnym dawaniu świadectwa Prawdzie o miłości Ojca, grzechu świata i zbawieniu, które przychodzi przez Syna. Ci, którzy należą do jego królestwa, słuchają Jego głosu.
Piłat musiał czuć się niezręcznie przed Jezusem. On człowiek władzy, stanął przed zupełnie innego rodzaju władcą, największym z synów ludzkich. Czy powinien bać się o królestwo swojego cezara? Tak i nie. Nie ponieważ Jezus nie przyszedł odebrać mu ziemskiej władzy. Tak, ponieważ wraz z Jego przyjściem odliczamy już czas do momentu, kiedy wszystkie ziemskie królestwa upadną. Na końcu czasów to jemu zostanie przekazana wszelka władza (1 Kor 15, 24-28; Flp 2, 9-11).
Królestwo moje nie jest z tego świata. Odpowiedź Jezusa przed Piłatem powtórzą później wnukowie Judy, brata Pańskiego, przesłuchiwaniu przez cesarza Domicjana. Na pytanie o królestwo Jezusa powiedzieli, że nie wyło ono światowe ani ziemskie, ale niebiańskie i anielskie, i że miało być ustanowione na końcu świata (Euzebiusz, Hist. III, 20, 4).
Liturgia Słowa prowadzi nas dziś dwiema drogami do odsłonięcia jednej tajemnicy: kim jest Król. Pierwsza przebiega przez pierwsze i drugie czytanie. Tajemniczy Syn Człowieczy, który zostaje królem, ktoś z nas, a jednak – paradoksalnie – o boskim pochodzeniu, jest zidentyfikowany w Apokalipsie: to Jezus. Druga droga zawarta jest w Ewangelii. Niezwykły styl Jezusa sprawia, że opowiadanie o męce Jezusa to w istocie droga chwały i wstępowania na tron. Piłat dobrze „przesłuchał” oskarżonego: Jezus przyznał się, że jest królem.
Ale w pewnym momencie sam musiał odpowiedzieć, sam stał się przesłuchiwany. To ten moment, gdy usłyszał od Jezusa: Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
A Ty – z czego jesteś? Czy jesteś z prawdy?
Komentarze
Prześlij komentarz