oddać
Dla jednych to co jest całym ich życiem, dla innych może być jedynym groszem. Wdowa oddaje wszystko Bogu.
W dzisiejszej perykopie ewangelicznej Jezus ostrzega przed tymi, którzy stroją się w pozory religijności: paradują oni w powłóczystych szatach (gr. stole), właściwych dla świątecznych okazji (Łk 15,22). lubią oni publiczne pozdrowienia, dążą do zasiadania na pierwszych krzesłach w synagogach, tych przed skrzynią ze zwojem Tory, z których spogląda się na całe zgromadzenie. Lubują się również w zaszczytnych miejscach na ucztach (Łk 14,7-10). Jest to stały element gry o honor w świcie antycznym.
Równocześnie objadają domy wdów. W Biblii wdowy są grupą szczególnej troski (1 Krl 17, 10-16). Być może chcą oni wykreować się na Bożych mężów, podobnych do proroka Eliasza, który w pierwszym czytaniu zatrzymał się u wdowy z Sarepty. Być może grzeszą brakiem względu na sytuację materialną tych kobiet lub wykorzystują ich gościnność i dobroć, a może pobierają wysokie opłaty za swoje porady prawne, zabierają domy za niespłacane długi, nieuczciwie zarządzają ich dobytkiem. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z ubogimi, czy też lepiej sytuowanymi wdowami, Jezus kwalifikuje taką pobożność jako pustą, a dołączając do tego wykorzystywanie drugiego zapowiada za taką postawę surowy wyrok potępienia.
W kontrze z pustą religijnością uczonych w Piśmie stoi uboga wdowa. Zauważa ją Jezus, obserwując modlących się na dziedzińcu świątynnym ludzi. Zadziwiające jest to, że Pan, który przybył dokonać w Jerozolimie tak ważnych rzeczy, traci swój czas, przypatrując się ludziom. Są to przecież ostatnie dni życia Mesjasza. Jezus robi to, co Ojciec. Z ciekawością i zachwytem wpatruje się w człowieka.
Jaka reakcje wywołała ofiara wdowy? Dwie monety (gr. leptos), które wrzuciła wdowa to najmniejsze miedziane monety, odpowiednik 1/100 denara, który był zapłatą za dzień pracy. Ewangelista Marek identyfikuje go z rzymskim kwadransem, także najmniejszą z monet, będących wówczas w obiegu, tłumaczoną w Biblii Tysiąclecia jako grosz. Być może wdowa spotkała się z pełnym politowania uśmiechem bądź lekceważeniem.
Gdy wdowa składała swoją ofiarę, naprzeciw skarbony usiadł Jezus. On ocenił jej gest inaczej. Wzywa swoich uczniów i stawia im ją za przykład. Dla Jezusa to właśnie ona złożyła największą ofiarę. Według Niego wszyscy wrzucali z tego, co im zbywało. Ona oddała wszystko, co miała. Zamiast jednej, wrzuciła dwie monety, pozbawiając się być może odrobiny mąki na skromny posiłek. W skarbonie wylądowało całe jej życie oraz utrzymanie, które oddała w ręce Pana.
Dwie wdowy w odległych od siebie i jeszcze od nas czasach. Czy dziś znalazłby się człowiek, który oddał jedzenie komuś obcemu zamiast własnemu dziecku? Albo wrzucił majątek do skarbony... świątyni (kościoła)?
Podobna postawa wdów kontrastuje z różnymi postawami pasterzy. Obserwacja Jezusa była odpowiedzią na pytanie, skąd się biorą pieniądze w skarbonie, będące potem do dyspozycji arcykapłanów. Od ludzi, którzy oddają wszystko. Uczni w piśmie lekceważyli tę ofiarę. Eliasz, przeciwnie.
Na wdowi gest patrzymy z perspektywy finansowej. Ale ten grosz to niekoniecznie pieniądz. Z perspektywy obu wdów Słowo uczy, że grosz obraca się we wszystko: zawsze, zwłaszcza w sytuacjach granicznych, trzeba ufać do końca Bogu, bo On przyjdzie z pomocą. Z perspektywy pasterzy – stawia pytanie: co ja robię z tym, co ktoś, kto mi zaufał, oddał, przekazał, zawierzył mi? Gdy tym czymś było wszystko? Czy tego nie obróciłem w nic nie znaczący grosz?
Komentarze
Prześlij komentarz