znowu
Jezus mówi o sobie w trzeciej osobie: „Syn Człowieczy przybędzie”. Zachęca również do gotowości: „Czuwajcie i módlcie się”.
Jezus w Jerozolimie, tam gdzie ma się dopełnić jego los, jest świadom nowego świata, który stwarza przez swój krzyż i zmartwychwstanie. Ogłasza On bliski koniec starej rzeczywistości. Wzywa do świadomego i czujnego życia w czasach ostatecznych i podaje znaki zbliżającego się kresu.
Dzieje się to na dwóch poziomach, może tu chodzić o katastrofy w wymiarze kosmicznym lub o znaki poprzedzające katastrofy naturalne, jak susze trzęsienia ziemi oraz wojny. Sens może być również głębszy. Dla starożytnych niebo ma wymiar symboliczny: jest boskie i jest mieszkaniem bogów. Bóg na końcu czasów okaże się jednym władcą nieba i ziemi, ukazując kruchość i słabość wszystkiego, co człowiek ubóstwił. Pan znów obejmie w posiadanie wszechświat, który człowiekowi został oddany tylko w dzierżawę. (Rdz 1-2).
Trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. To również można odczytać na dwóch różnych poziomach. Na naturalnym poziomie Jezus może zapowiadać kataklizm naturalny, podnoszenie się poziomu mórz i wielką falę przypominającą tsunami. W Biblii morze jest symbolem śmierci, sił chaosu i zniszczenia, które tylko Bóg utrzymuje w ryzach (Hi 38,8). znakiem zbliżającego się końca będzie uwolnienie sił zniszczenia i śmierci kumulowanych w świecie przez ludzki grzech, wobec których ludzie staną zupełnie bezradni.
Znaki na niebie i na ziemi będą preludium do ostatecznego przyjścia Chrystusa, który tym razem przybędzie nie jako Ukrzyżowany, lecz jako Pan Chwały. Towarzyszące mu obłoki podkreślają Jego bóstwo. Jezus opisuje siebie obrazami zaczerpniętymi z Księgi Daniela, z wizji Syna Człowieczego (Dn 7, 13-14). Wierzący nie mają się czego obawiać. Powinni wysoko podnieść głowy, przychodzi ich Wybawca.
Jezus podkreśla, że Jego ostateczne przyjście zaskoczy świat, tak jak zaskoczyło nas wcielenie i zmartwychwstanie. Podaje dwa sposoby przygotowania się na koniec świata: czuwanie i modlitwa. Czuwanie (agrypneo) oznacza czuwanie nocne, nocne pochody wojsk czy sen pasterzy na tyle lekki, aby zbudzić się i walczyć o swoje stada. Czuwanie jest walką i troską, o powierzone nam osoby i misje. Modlitwa, której Jezu nieustannie uczy w Ewangelii Łukasza, jest poszukiwaniem woli Bożej i prośbą o siły do jej wypełniania. Czuwający oraz uzbrojeni w modlitwę nie staniemy się łatwym łupem w walce o duszę świata.
Adwent jest czasem oczekiwania na przyjście Mesjasza. Wierzący od niepamiętnych lat wypatrują sprawiedliwego, Bóg potwierdza, że On przyjdzie (Jr 33, 14-16).
Adwent to oczekiwanie w podwójnym sensie: na pierwsze przyjście Chrystusa (Boże Narodzenie, które już się stało) oraz powtórne Jego przyjście, czyli Paruzję (Łk 21, 25-28. 43-36). Oba znaczenia wyraża Liturgia Słowa.
Oczekiwanie wiąże się z konkretną postawą, której wymaga Adwent. Z Liturgii Słowa wypływają jasne postanowienia: dać się prowadzić ścieżką Boga (Ps 25), stawać się doskonalszymi (1 Tes 3, 12 – 4,2), czuwać (Łk 21, 25-28. 43-36).
Dobrze, że Adwent – oczekiwanie na Paruzję – tak ściśle łączy się z Adwentem – oczekiwaniem na Boże Narodzenie. Łatwiej jest pojąć, że czekamy na Ten dzień to nie oczekiwanie z trwogą, lecz z nadzieją na Wytęsknionego. Marana tha! Przyjdź, Panie! Czekamy!
Komentarze
Prześlij komentarz