Immaculata
Łukaszowa Ewangelia troszczy się o daty oraz wiarygodność opisanych wydarzeń. W tym miejscu posługuje się bardzo szczegółową chronologią. Odmierza czas od momentu, kiedy Bóg nawiedził Elżbietę, czyniąc ją płodną (Łk 1,5-25). Dla tego, kto rozpoczyna swą przygodę z Bogiem, kto staje do modlitwy, czas zaczyna inaczej płynąć – mierzy się od spotkania do spotkania z Nim, od łaski do łaski.
Maryja nie szuka swego Boga, to On ją poszukiwał. Ewangelia nic nie mówi, w jakich okolicznościach Bóg odnalazł Maryję, co wtedy robiła. Piszą o tym apokryfy, w szczególności Protoewangelia Jakuba, w której Maryja po raz pierwszy słyszy głos anioła przy źródle, gdy czerpie wodę. Nie rozumie jego pozdrowienia, a nie zauważywszy nikogo, powraca do siebie. Dalej rozmowa toczy się w domu, gdzie anioł ukazuje się Maryi podczas przędzenia purpury i szkarłatu na zasłonę świątynną, symbol królewski – tę samą zasłonę, która rozerwie się w chwili śmierci Jezusa na krzyżu. Ewangelie, pozbawione poetyckiej wyobraźni, są bardziej realistyczne: Bóg odnajduje swą ukochaną, obdarowaną w pogańskiej Galilei i zapomnianym Nazarecie. Dziewicy było na imię Maryja (Łk 1,27). W języku hebrajskim Miriam znaczy „ukochana”, „obdarowana”. Już w imieniu Maryi odbija się uprzedzająca miłość Boża, która przygotowuje ją do bycia Matką Bożego Syna.
Jakże się to stanie...? Orygenes te słowa interpretował jako wahanie się i brak wiary. Protoewangelia Jakuba omija je ze strachu, że kryć się może w nich ludzkie powątpiewanie. Tymczasem znów najbardziej realistyczna pozostaje Ewangelia. Maryja chce wiedzieć, o co chodzi Bogu, gdzie chce ją zaprowadzić, chce wejść na Boży poziom myślenia.
Duch zstąpi na ciebie, moc Najwyższego cię osłoni. Maryja to nowy przybytek i świątynia, w której zamieszka Bóg. Tak jak kiedyś obecność Boga okrywała cieniem Namiot Spotkania (Wj 40,35), tak teraz kryje ją. Oznacza to, że prócz już poczynionych przygotować Bóg musi sporo zainwestować w Maryję, udzieli jej potężnej mocy swego Ducha – ale dopiero wtedy, kiedy ona zgodzi się na jego plan. Tymczasem Maryja nie otrzymuje żadnych konkretnych wskazówek – nic, co mogłoby uchylić rąbek tajemnicy. Odpowiadając w ten sposób, Bóg ryzykował. Zapraszał Maryję do ufności.
Niepokalane Poczęcie Maryi, tajemnica, która dokonała się w łonie jej matki Anny, w chwili poczęcia córki, nie zostało opisane wprost w Piśmie Świętym. Jeżeli potraktować Biblię jako powieść detektywistyczną, gdzie autor sprytnie ukrywa w treści kolejne elementy rozwiązywanej zagadki, uważny czytelnik odnalazłby kryjące się w niej rozwiązanie, tajemnicę, po tropach ukrytych w różnych księgach przez natchnionych autorów. Dzisiejsza Liturgia Słowa jest do tego znakomitą podpowiedzią.
Gdy człowiek – najważniejsze ze stworzeń – zgrzeszył, odrzucił Boga, skazując się na zgubę. Ten momentalnie wdrożył i zapowiedział plan naprawczy (Rdz 3,9-15.20), kreśląc w Protoewangelii postać tajemniczej Niewiasty. Projekt odkupienia długo utrzymywany był w tajemnicy. Odsłoniło go w części dopiero Zwiastowanie, gdy Maryja usłyszała, że jest łaski pełna (Łk 1,26-38).
To, co w przypadku innych nastąpi w niebie, w chwili triumfu, gdy będziemy święci i nieskalani (Ef 1,3-6.11-12), w jej przypadku stało się u początku życia. Plan odkupienia wymagał bowiem, by wcielone Słowo, Boga – człowieka, sprowadziła na świat Maryja niepokalana, bez grzechu.
Komentarze
Prześlij komentarz